Ekocuda: relacja z pierwszych w Polsce targów kosmetyków naturalnych
W ubiegłą niedzielę 20 listopada miałam przyjemność uczestniczyć w ciekawym wydarzeniu, jakim niewątpliwie były pierwsze w Polsce targi kosmetyków naturalnych EKOCUDA. Idea jest, muszę przyznać, świetna i bardzo mi bliska, więc od razu wiedziałam, że jak tylko nic nie stanie mi na przeszkodzie zjawię się w Domu Towarowym Braci Jabłkowskich w Warszawie i na własne oczy zobaczę jak wygląda impreza. Wstęp? Wolny! Żadnych biletów :)
Nad wyborem miejsca targów mogę powiedzieć tylko, że ma ono swoje plusy i minusy. Według mnie lokalizacja w centrum jest minusem dla osób zmotoryzowanych (np. mnie), ponieważ nawet w weekend trudno znaleźć miejsce parkingowe. Za to dla poruszających się komunikacją miejską dojazd jest łatwy i to praktycznie z każdej części stolicy.
John Masters Organics zaskoczyło mnie swoimi... kremami do rąk. Świetne, niecodzienne zapachy wręcz zachwycają, a połączenie limonki i świerku niesamowicie przypadł mi do gustu!
Drugi minus to oświetlenie, które z niektórych miejscach było żółte, w innych wręcz rażące i niebieskawe, a w jeszcze innych bardzo, bardzo słabe. Myślę, że widać to na zdjęciach. Przez tak nierównomierne oświetlenie miałam wrażenie, że niektóre stoiska stoją "w kącie", były słabo widoczne i mniej oblegane przez odwiedzających czy klientów, jakby niedostrzeżone.
Orientana to marka znana mi już z kilku produktów. Miałam nadzieję kupić maskę w płachcie, ale nie zdążyłam - rozeszły się zanim przybyłam. Dostałam za to próbki, w tym genialnego kremu do twarzy z kurkumą. Na stoisku można było przetestować praktycznie każdy kosmetyk marki :)
Plusem, i to ogromnym, jest jak zawsze kontakt z osobami, które pracują dla marek na co dzień. Dlatego lubię targi kosmetyczne - mogę zadać nurtujące mnie pytania, być na bieżąco z nowościami, sprawdzić zapachy, konsystencję czy skład. Dodatkowo niektóre marki oferują swoje cudeńka w wyjątkowo atrakcyjnych cenach, co jest charakterystycznie szczególnie dla Sylveco :)
Sylveco jak wiecie uwielbiam, podobnie Biolaven i Vianek. Z dwóch pierwszych marek miałam już praktycznie wszystkie dostępne kosmetyki, teraz nadrabiam w asortymencie Vianka (zachwyca mnie seria pomarańczowa!). Dokupiłam sobie dwie pomadki brzozowe po... 5zł, choć polowałam na ukochany peeling, którego niestety zabrakło (dobrze, że mam w zapasach).
Zaciekawiło mnie kilka nowych dla mnie marek kosmetyków. Niektóre miały jedynie 2-3 produkty, za to dopracowane i dopieszczone do granic możliwości. Tak było w przypadku Melli Care, które pierwszy raz miałam okazję poznać: krem do rąk, krem do stóp i peeling to na razie cała oferta, ale za to jaka. Zapachy idą tu w parze z fajną konsystencją, a i składy, z tego co pamiętam, są całkiem przyjemne.
Iva Natura od jakiegoś czasu szturmem toruje sobie drogę wśród polskich internetów. Sympatyczna rozmowa i wypróbowanie na dłoni ich słynnej czarnej, organicznej maski do twarzy zaowocowało nabyciem tejże do domowych testów. Mam też krem do stóp Iva Natura, mam więc nadzieję, że poradzi sobie z moimi nieznośnymi stopami. Kosmetyki te są napakowane ziołowymi ekstraktami, a całe składy prezentują się przyjemnie. Posiadają też certyfikaty.
Stoisko Na Piękne Włosy było tak oblegane, że nie udało mi się porozmawiać o sposobach na puszenie. Oczywiście żałuję, choć jednocześnie gratuluję też popularności :)
Włoskie stoisko wyróżniało się natomiast kolorami i szerokim asortymentem. Tu nie kojarzyłam ani jednej marki zarówno z kolorówki, jak i pielęgnacji. Stoisko należało do sklepu internetowego Verdissimi, a po drugiej stronie stał sympatyczny Włoch. Kusiły mnie kolorowe kredki (zdjęcie niżej), ale ostatecznie zrezygnowałam, bo choć przepięknie prezentowały się na ręku, to okazały się raczej nietrwałe. Kupiłam za to szampon do włosów, zobaczymy jak się spisze.
Wytwórnia mydła szczególnie kusiła mnie balsamami do ust, choć ostatecznie zrezygnowałam ze względu na ogromne zapasy takich mazideł. W przyszłości natomiast na pewno wypróbuję coś tej marki, bo składy zachęcają :)
Zuii Organics prezentowało się przepięknie, choć przez cały czas stoisko było... puste. Na targach kręciłam się w tą i z powrotem 3 godziny i ani razu nie widziałam nikogo, kogo można by zapytać o cokolwiek. Szkoda, bo ich kwiatowe cudeńka ogromnie mnie kuszą. Cóż, może innym razem :)
Za to Annabelle Minerals i Lily Lolo były oblegane tak, że z trudem zrobiłam zdjęcia. Popularność mineralnego makijażu jest wręcz porażająca i w sumie bardzo mnie cieszy. Sama mam sporą gromadkę minerałów i je uwielbiam!
Z marką Jan Barba Natura pierwszy raz zetknęłam się na Instagramie. Od razu zachwyciłam się ich wspaniałymi składami, w szczególności toniku ziołowego. Wiem, że będzie mój! Co ciekawe tonik pachnie niezwykle subtelnie, więc powinny być z niego zadowolone także zdeklarowane przeciwniczki naturalnych zapachów.
Hitem tego stoiska były przeurocze aloesy, które pokazywałam Wam też na moim Instagramie. Prawda, że śliczne?
Dworzysk zachwycił mnie natomiast misternymi cudeńkami: peelingami, olejkiem lawendowym, świecami i kulami do kąpieli. Wszystko co lubię w jednym miejscu. Różnorodna oferta i skromne etykiety sprawiły, że miałam ochotę kupić wszystko. Lawendowo mi :)
Oczywiście to nie wszystkie stoiska wystawców, było ich łącznie ok. 70. Przeważały ciekawe, niszowe marki dbające o składy, ale nie wszystkim obecnym tam firmom przyznałabym miano naturalnych. Pewnie wiecie jak jest, ale przypomnę, że w Polsce nie ma ustawowej regulacji określającej zasady mianowania kosmetyków naturalnymi, więc niektóre marki nieładnie to wykorzystują i nazywają tak zwykłe, tradycyjne kosmetyki. Taka jest prawda, obserwuję to w naszych drogeriach. Nie dajcie się więc nabierać, czytajcie składy :)
Poniżej przedstawiam moje skarby z targów. Czarną maskę IVA NATURA już odpaliłam, na pewno to wiecie jeśli obserwujecie mnie na Instagramie :D
Podsumowując EKOCUDA uważam za udane i wyrażam nadzieję, że druga edycja także się odbędzie. Cieszy mnie coraz większe zainteresowanie polskiego społeczeństwa tą tematyką, bo dzięki temu powstaje coraz więcej fajnych, nowych marek, a ludzie czytają składy - nareszcie nie czułam się jak głupek oglądając opakowanie z każdej strony, by znaleźć INCI ;)
Byłyście? Macie ochotę się wybrać na kolejną edycję?
Nad wyborem miejsca targów mogę powiedzieć tylko, że ma ono swoje plusy i minusy. Według mnie lokalizacja w centrum jest minusem dla osób zmotoryzowanych (np. mnie), ponieważ nawet w weekend trudno znaleźć miejsce parkingowe. Za to dla poruszających się komunikacją miejską dojazd jest łatwy i to praktycznie z każdej części stolicy.
John Masters Organics zaskoczyło mnie swoimi... kremami do rąk. Świetne, niecodzienne zapachy wręcz zachwycają, a połączenie limonki i świerku niesamowicie przypadł mi do gustu!
Drugi minus to oświetlenie, które z niektórych miejscach było żółte, w innych wręcz rażące i niebieskawe, a w jeszcze innych bardzo, bardzo słabe. Myślę, że widać to na zdjęciach. Przez tak nierównomierne oświetlenie miałam wrażenie, że niektóre stoiska stoją "w kącie", były słabo widoczne i mniej oblegane przez odwiedzających czy klientów, jakby niedostrzeżone.
Orientana to marka znana mi już z kilku produktów. Miałam nadzieję kupić maskę w płachcie, ale nie zdążyłam - rozeszły się zanim przybyłam. Dostałam za to próbki, w tym genialnego kremu do twarzy z kurkumą. Na stoisku można było przetestować praktycznie każdy kosmetyk marki :)
Plusem, i to ogromnym, jest jak zawsze kontakt z osobami, które pracują dla marek na co dzień. Dlatego lubię targi kosmetyczne - mogę zadać nurtujące mnie pytania, być na bieżąco z nowościami, sprawdzić zapachy, konsystencję czy skład. Dodatkowo niektóre marki oferują swoje cudeńka w wyjątkowo atrakcyjnych cenach, co jest charakterystycznie szczególnie dla Sylveco :)
Sylveco jak wiecie uwielbiam, podobnie Biolaven i Vianek. Z dwóch pierwszych marek miałam już praktycznie wszystkie dostępne kosmetyki, teraz nadrabiam w asortymencie Vianka (zachwyca mnie seria pomarańczowa!). Dokupiłam sobie dwie pomadki brzozowe po... 5zł, choć polowałam na ukochany peeling, którego niestety zabrakło (dobrze, że mam w zapasach).
Zaciekawiło mnie kilka nowych dla mnie marek kosmetyków. Niektóre miały jedynie 2-3 produkty, za to dopracowane i dopieszczone do granic możliwości. Tak było w przypadku Melli Care, które pierwszy raz miałam okazję poznać: krem do rąk, krem do stóp i peeling to na razie cała oferta, ale za to jaka. Zapachy idą tu w parze z fajną konsystencją, a i składy, z tego co pamiętam, są całkiem przyjemne.
Iva Natura od jakiegoś czasu szturmem toruje sobie drogę wśród polskich internetów. Sympatyczna rozmowa i wypróbowanie na dłoni ich słynnej czarnej, organicznej maski do twarzy zaowocowało nabyciem tejże do domowych testów. Mam też krem do stóp Iva Natura, mam więc nadzieję, że poradzi sobie z moimi nieznośnymi stopami. Kosmetyki te są napakowane ziołowymi ekstraktami, a całe składy prezentują się przyjemnie. Posiadają też certyfikaty.
Stoisko Na Piękne Włosy było tak oblegane, że nie udało mi się porozmawiać o sposobach na puszenie. Oczywiście żałuję, choć jednocześnie gratuluję też popularności :)
Włoskie stoisko wyróżniało się natomiast kolorami i szerokim asortymentem. Tu nie kojarzyłam ani jednej marki zarówno z kolorówki, jak i pielęgnacji. Stoisko należało do sklepu internetowego Verdissimi, a po drugiej stronie stał sympatyczny Włoch. Kusiły mnie kolorowe kredki (zdjęcie niżej), ale ostatecznie zrezygnowałam, bo choć przepięknie prezentowały się na ręku, to okazały się raczej nietrwałe. Kupiłam za to szampon do włosów, zobaczymy jak się spisze.
Wytwórnia mydła szczególnie kusiła mnie balsamami do ust, choć ostatecznie zrezygnowałam ze względu na ogromne zapasy takich mazideł. W przyszłości natomiast na pewno wypróbuję coś tej marki, bo składy zachęcają :)
Zuii Organics prezentowało się przepięknie, choć przez cały czas stoisko było... puste. Na targach kręciłam się w tą i z powrotem 3 godziny i ani razu nie widziałam nikogo, kogo można by zapytać o cokolwiek. Szkoda, bo ich kwiatowe cudeńka ogromnie mnie kuszą. Cóż, może innym razem :)
Za to Annabelle Minerals i Lily Lolo były oblegane tak, że z trudem zrobiłam zdjęcia. Popularność mineralnego makijażu jest wręcz porażająca i w sumie bardzo mnie cieszy. Sama mam sporą gromadkę minerałów i je uwielbiam!
Z marką Jan Barba Natura pierwszy raz zetknęłam się na Instagramie. Od razu zachwyciłam się ich wspaniałymi składami, w szczególności toniku ziołowego. Wiem, że będzie mój! Co ciekawe tonik pachnie niezwykle subtelnie, więc powinny być z niego zadowolone także zdeklarowane przeciwniczki naturalnych zapachów.
Hitem tego stoiska były przeurocze aloesy, które pokazywałam Wam też na moim Instagramie. Prawda, że śliczne?
Dworzysk zachwycił mnie natomiast misternymi cudeńkami: peelingami, olejkiem lawendowym, świecami i kulami do kąpieli. Wszystko co lubię w jednym miejscu. Różnorodna oferta i skromne etykiety sprawiły, że miałam ochotę kupić wszystko. Lawendowo mi :)
Oczywiście to nie wszystkie stoiska wystawców, było ich łącznie ok. 70. Przeważały ciekawe, niszowe marki dbające o składy, ale nie wszystkim obecnym tam firmom przyznałabym miano naturalnych. Pewnie wiecie jak jest, ale przypomnę, że w Polsce nie ma ustawowej regulacji określającej zasady mianowania kosmetyków naturalnymi, więc niektóre marki nieładnie to wykorzystują i nazywają tak zwykłe, tradycyjne kosmetyki. Taka jest prawda, obserwuję to w naszych drogeriach. Nie dajcie się więc nabierać, czytajcie składy :)
Poniżej przedstawiam moje skarby z targów. Czarną maskę IVA NATURA już odpaliłam, na pewno to wiecie jeśli obserwujecie mnie na Instagramie :D
Podsumowując EKOCUDA uważam za udane i wyrażam nadzieję, że druga edycja także się odbędzie. Cieszy mnie coraz większe zainteresowanie polskiego społeczeństwa tą tematyką, bo dzięki temu powstaje coraz więcej fajnych, nowych marek, a ludzie czytają składy - nareszcie nie czułam się jak głupek oglądając opakowanie z każdej strony, by znaleźć INCI ;)
Byłyście? Macie ochotę się wybrać na kolejną edycję?
Na takich targach jeszcze nie byłam. Jest co oglądać.
OdpowiedzUsuńBardzo mnie ciekawiło to wydarzenie, ale niestety, nie miałam możliwości wyskoczyć wtedy do Warszawy. Może będzie jeszcze okazja :)
OdpowiedzUsuńGdyby były takie targi w Krakowie to sama bym poszła :)tym bardziej że wiele Marek jakie tam były są mi obce :)
OdpowiedzUsuńTargi były super ale nie wszystko było naturalne. 🙂 Mam.nadzieje że kolejne będą dużo bardziej dopieszczone, bo to pierwsza edycja więc wiadomo że wpadki mogą być 🙂
OdpowiedzUsuńTrochę sobie pobuszowałaś:D
OdpowiedzUsuńChciałam się udać i nawet mam bardzo blisko, jednak nie udało mi się, nad czym bardzo ubolewam.
OdpowiedzUsuńByłam, byłam :)
OdpowiedzUsuńCzekam na drugą edycję :)
Szkoda, że nie wiedziałam, że też będziesz :*
UsuńChętnie bym na takie targi poszła :)
OdpowiedzUsuńNie byłam, ale już zdjęcia cieszą oczy :)Same wspaniałe rzeczy :)
OdpowiedzUsuńŻałuję, że te wszystkie targi ostatnio tak daleko! :(
OdpowiedzUsuńMoże wybiorę się na druga edycję :) Widać, że ciekawa inicjatywa :)
OdpowiedzUsuńNiestety nie mogłam się pojawić na targach czego bardzo żałuję :(
OdpowiedzUsuńChętnie na takie targi bym się wybrała.
OdpowiedzUsuńTeż bym na takie targi wybrała się.
OdpowiedzUsuńŚwietna relacja! Niestety mieszkam na Pomorzu więc nie miałam okazji uczestniczyć w tym wydarzeniu. Wszystko wygląda pięknie i chętnie sama poszłabym na takie targi nawet jeśli nie byłyby darmowe :)
OdpowiedzUsuńChętnie wybrałabym się na takie targi :)
OdpowiedzUsuńAwesome products! Thanks for sharing !
OdpowiedzUsuńGreat blog! I'm following you! Follow back? ***
http://omundodajesse.blogspot.pt
Nie było mnie wtedy w Polsce, ale na kolejną edycję koniecznie muszę wyruszyć :)
OdpowiedzUsuńNigdy nie byłam na takich targach, ale chętnie bym sie wybrała :)
OdpowiedzUsuńFajnie, że miałaś okazję uczestniczyć w tych targach :) Ja może w przyszłym roku się wybiorę.
OdpowiedzUsuńmiałam tam być ale w końcu nie udało się. w sumie dobrze dla mego portfela xd
OdpowiedzUsuńBardzo żałuję że nie ma w moich okolicach takich targów nie ma ;((
OdpowiedzUsuńW tym roku nie byłam na żadnych targach, w przyszłym pojadę na pewno :)
OdpowiedzUsuńSzkoda że w Warszawie wszytko to co dobre jest :P
OdpowiedzUsuńChętnie wybrałbym się na kolejną edycję :)
OdpowiedzUsuńBardzo chętnie bym się tam znalazła :D
OdpowiedzUsuńOrientana? Miałam ten krem z kurkumą, kilka razy, świetnie działa, mocno pachnie - bardzo go lubię.
OdpowiedzUsuńŻałuje, że nie mogłam tam być, świetny asortyment <3
OdpowiedzUsuńTargi stworzone dla mnie :D Oczopląs <3
OdpowiedzUsuńWkręciłaś mnie w to wydarzenie, chętnie odwiedzam kolejne edycje :)
OdpowiedzUsuń