Eveline, Argan Oil, Przeciwzmarszczkowy odmładzający krem pod oczy

Pisałam już wielokrotnie, ale się powtórzę – nie patrzę na oznaczenia wiekowe kosmetyków. Bardzo często jest tak, że trzydziestolatka ma skórę czterdziestolatki albo na odwrót, a nasz wiek nie musi mieć faktycznego odzwierciedlenia w wieku poszczególnych narządów (a skóra to przecież narząd). Moja skóra pod oczami, zwłaszcza odkąd regularnie wstaję wcześnie, pozostawia wiele do życzenia. Staram się więc dbać o nią intensywnie.

Eveline, Argan Oil, Przeciwzmarszczkowy odmładzający krem pod oczy według producenta:

“Krem wygładzający wszystkie rodzaje zmarszczek wokół oczu. Redukuje cienie i obrzęki pod oczami oraz intensywnie nawilża i wygładza. Dzięki wysokiej koncentracji składników aktywnych o udowodnionej
skuteczności działania LUXURY OF YOUTH COMPLEX™ gwarantuje
natychmiastowe rezultaty:

• widoczna redukcja zmarszczek i linii mimicznych
• zmniejszenie cieni i obrzęków
• intensywnie nawilżona i wzmocniona delikatna skóra wokół oczu.”

Oczywiście wszystkie te obietnice wraz z wynikami badań (jak ja to lubię, na kim i jak takie badania się przeprowadza? ktoś wie?) znajdują się na kartoniku. Opakowanie jest zafoliowane, więc z jednej strony mamy pewność, że jesteśmy pierwszymi użytkowniczkami kremu, z drugiej zaś od razu (wraz z kartonikiem) ląduje w śmieciach. Nie lubię, zwłaszcza, że kolejnym zabezpieczeniem jest naklejka z hologramem, trochę tego dużo jak dla mnie.

Na kartoniku mamy ładnie wypisane niektóre składniki aktywne kremu wraz z informacją jakie mają działanie. Na pierwszym miejscu oczywiście olejEK arganowy (mam rozumieć, że nie olej – czyli to, na czym by mi zależało, ale jakaś mieszanka czy też producent sam nie wie czego tam dodał?), następnie opatentowany peptyd, kwas hialuronowy, wyciąg ze świetlika, kofeina, proteiny pszeniczne, wosk pszczeli, wyciąg z kasztanowca, d-patnhenol i alantoina oraz witamina E. Brzmi doskonale, oprócz tej wpadki z olejKIEM.

Skład, czyli zderzenie z rzeczywistością: tuż po wodzie  mamy… filtr UV (którego max. dopuszczalne stężenie to 10%, jest to filtr przenikający do krwioobiegu, może wywołać zmiany hormonalne), a następnie parafinę (zostawia na skórze nieprzepuszczalny film). Następnie wspomniany kwas hialuronowy, który nawilża i napina skórę, glicerynę, pullulan (naturalny zagęstnik, napina skórę, wypełnia zmarszczki), emolient (tworzy film), olej sojowy, kofeina, synteteyczny wosk pszczeli, emulgator, dopiero teraz olej (olejEK?) arganowy, następnie zagęstnik i stabilizator emulsji, regulator pH, humektant, kilka ekstraktów roślinnych, konserwanty (w tym pochodna formaldehydu) i substancje zapachowe, które zapewne występują w ilościach śladowych. Szczegóły poniżej:

W ogromnym (w stosunku do kremu) kartoniku została umieszczona zgrabna tubka. Typowe opakowanie większości kremów pod oczy. Całość kosztuje 18zł/15ml.

Złota szata graficzna nie powala, przynajmniej mnie, ale przyjemnie kojarzy się z olejem arganowym, zwanym złotem Maroka.

Na tubce również zostały umieszczone podstawowe informacje na temat kremu. Odkręcany korek nie sprawia problemów. Tubka zakończona jest wygodnym dozownikiem, bardzo ułatwiającym aplikację od razu na skórę. Ja robię kilka kropek pod oczami i na powiece górnej, po czym delikatnie wklepuję krem w skórę, starając się nie naciągać skóry.

Sam krem jest biały, średnio tłusty i nie pachnie. Do konsystencji i wyglądu nie mogę się przyczepić. Dobrze się rozsmarowuje i nie wałkuje. Częściowo się wchłania, ale zostawia też tłustą warstewkę, przez co nie nadaje się na dzień czy pod makijaż. Używam go tylko na noc, raz dziennie. Krem nie podrażnił mi oczu, nie spowodował najmniejszej reakcji alergicznej.

Właśnie zużyłam całą tubkę i nie widzę najmniejszej różnicy. Skóra ani nie jest lepiej napięta, zmarszczki mimiczne nawet nie drgnęły, delikatne zasinienia też mają się wyśmienicie. Nie zauważyłam także dodatkowego nawilżenia, w ogóle nie mam wrażenia, że cokolwiek się zmieniło. Co ciekawe, efektu chłodzącego, którym producent mnie skusił nie odnotowałam także.

Podsumowując: nie zauważyłam żadnych korzyści ze stosowania tego kremu, choć na szczęście także nie pogorszył stanu skóry. Nie jest to jednak kosmetyk, jakiego szukam, więc już się nie spotkamy.


Miałam kilka ciekawych kremów na noc tej marki, kusi mnie kolorówka, ale specyfiki pod oczy chyba już sobie odpuszczę.
Moje zdjęcie
CosmetiCosmos
Witaj na CosmetiCosmos.pl! Mam na imię Aneta i od kilku lat interesuję się kosmetykami i ich składami, szczególnie naturalnymi. Szukam prawdziwych perełek, lubię polskie manufaktury, kręcę też własne kremy. Interesują mnie także eko środki czystości. Mam nadzieję, że znajdziesz tu coś ciekawego dla siebie (polecam wyszukiwarkę). Kontakt ze mną: [email protected]

Jestem tutaj