Babuszka Agafia, Serwatkowy szampon pielęgnacyjny “Ochrona koloru”
Po świetnych doświadczeniach z poprzednim szamponem od Babuszki “Aktywator wzrostu” KLIK zainwestowałam z inne wersje. Niestety często jest tak, że dobra opinia o jednym produkcie wzmaga nasz apetyt na inne, po których spodziewamy się tego samego. Tym większy jest potem zawód….
Bania Agafii, Serwatkowy szampon pielęgnacyjny “Ochrona koloru” kupimy w saszetce, podobnie jak wiele produktów tej marki. Dla mnie to bardzo wygodne rozwiązanie, są idealne na wyjazd! Koreczek bardzo łatwo się odkręca, nawet mokrymi dłońmi. Kosztuje ok. 5zł/100ml.
Od producenta: “Szampon do włosów farbowanych. Intensywnie odżywiający, regenerujący szampon do włosów z mleczną serwatką dostarczającą wapnia i białka oraz z ziołami, które chronią włosy przed czynnikami zewnętrznymi, wysuszeniem i utratą koloru. Nadaje blask i elastyczność włosom zniszczonym zabiegami fryzjerskimi. Szampon
działa nawilżająco na włosy, zwiększa ich wytrzymałość i sprężystość. Zawiera ekstrakt z aralii mandżurskiej, która wzmacnia korzenie włosów, stymuluje ich wzrost i zapewnia im ochronę. Organiczny ekstrakt z różeńca górskiego jest najsilniejszym roślinnym przeciwutleniaczem, chroni i podtrzymuje kolor włosów”.
działa nawilżająco na włosy, zwiększa ich wytrzymałość i sprężystość. Zawiera ekstrakt z aralii mandżurskiej, która wzmacnia korzenie włosów, stymuluje ich wzrost i zapewnia im ochronę. Organiczny ekstrakt z różeńca górskiego jest najsilniejszym roślinnym przeciwutleniaczem, chroni i podtrzymuje kolor włosów”.
Skład: podobnie jak w przypadku innych szmaponów tej marki oparty na SCS, czyli lekko rozcieńczonym SLS. Mamy też sporo ekstraktów roślinnych: Tarczyca bajkalska (nawilża), Płucnica śnieżna (chroni włosy przed szkodliwym wpływem środowiska zewnętrznego), Aralia mandżurska (wzmacnia cebulki włosów), Czarna olcha (stymuluje wzrost włosów), Różeniec górski (chroni kolor włosów) oraz serwatkę (nadaje włosom elastyczność, połysk i wytrzymałość). Pod koniec konserwanty.
Zapach szamponu na szczęście jest delikatny. Gdyby był bardziej intensywny chyba bym go nie zniosła. Nie do końca jest ziołowy, zawiera w sobie jakąś irytującą nutę, może to serwatka? Na włosach praktycznie go nie czuję i to mi odpowiada.
Kolor lekko beżowy, naturalny. Konsystencja jest trochę zbyt lejąca, łatwo przecieka między palcami. Musiałam się przyzwyczaić do szybkiego nakładania go na włosy, by minimalizować straty.
Szampon delikatnie się pieni i niestety słabo myje włosy. Nie ma możliwości domycia nim olejów, a już na pewno nie tłustego oleju lnianego, którego ostatnio używam najczęściej. Nie pomaga dwukrotne, a nawet trzykrotne mycie włosów. To, co zawiodło mnie najbardziej to fakt, że włosy umyte Serwatkowym szamponem bardzo szybko się przetłuszczają! Już po kilku godzinach mam uczucie nieświeżej czupryny i dyskomfort z tym związany. Przez to dość długo go męczyłam, używając średnio raz w tygodniu. Zanotowałam natomiast istotną zaletę: faktycznie moje farbowane włosy wyglądają lepiej, kolor nie schodzi prawie wcale, nawet moja fryzjerka się zdziwiła 🙂
Podsumowując: nie podejrzewam się o ponowny zakup Serwatkowego szamponu. Natomiast inne wersje zapewne mimo wszystko przetestuję, jednak będę miała na uwadze, że może być różnie.
Miałyście go? Słyszałam, że maseczki do twarzy Babuszki są niesamowite, co polecacie?